Artykuł redakcyjny - Czerniak – wróg człowieka i przyjaciel oparzeń. Nie opalajmy się na „ropę”!

Pytania o wysokość filtrów, jakie należy wziąć dla siebie i dziecka na letni wyjazd do Egiptu, pojawiają się co roku. Każdej wiosny rozpoczyna się również szeroko zakrojona kampania na rzecz konieczności stosowania kremów z filtrami UV w ogóle. Mimo to gro turystów wciąż poraża niewiedzą lub ignorancją.

Dwa dni z kremem SPF 20, kolejne dni ze skromną 10-tką, a po tygodniu – nic. Przekonanie o słuszności takiej metody opalania pokutuje nie tylko wśród osób wypoczywających nad Bałtykiem, ale i w Egipcie czy w Grecji, Włoszech i Hiszpanii. Niechęć do kosmetyków z SPF 30 i 50 tłumaczy się krótkim „tak nie da się opalić”. Zupełnie jak gdyby opalenizna była sprawą nadrzędną, ważniejszą od zdrowej skóry. Cóż, wszystkich niedowiarków musimy zmartwić – rezygnacja z filtrów i stosowanie kremów z niskim SPF już zbiera swoje żniwo.

Larum podnieśli niedawno brytyjscy lekarze, którzy dostrzegli, że wśród emerytów rak skóry diagnozowany jest dziś kilkukrotnie częściej niż kiedyś. Powód? W latach 60. ubiegłego wieku, kiedy popularne stały się zagraniczne wycieczki nastawione na opalanie, profilaktyka przeciwsłoneczna nie była rozpowszechniona. Po kilkudziesięciu latach zachorowalność na raka skóry w Wielkiej Brytanii rośnie lawinowo. Czerniaka, czyli najbardziej złośliwy nowotwór skóry, wykrywa się u 13300 osób rocznie.

Ostrzeżenia przed rakiem skóry i popularyzacja kosmetyków z filtrami przeciwsłonecznymi trwają od dobrych kilku lat. Nie przeszkadza to turystom wręcz chwalić się oparzeniami. Skóra schodząca całymi płatami nie jest jednak powodem do dumy, a do zmartwień. Skuteczność kremów z filtrami SPF 6 i 15 można włożyć między bajki. Podobnie jak i przekonanie, że wyższe filtry, tj. 30 i 50, wyklucza złapanie opalenizny.

Jak wysokich filtrów zatem używać latem? Czym może skończyć się nawet jedno oparzenie słoneczne i ile jest prawdy w stwierdzeniu, że na filtrach 30/50 nie można się opalić? Na pytania redakcji Snobka.pl odpowiedziała dr Ewa Żabińska, dermatolog z kliniki medycyny estetycznej Czas Kobiety w Krakowie.

Latem wszyscy lub prawie wszyscy lubimy łapać promienie słońca. Opalanie może jednak skończyć się nowotworem. Co podnosi ryzyko zachorowania na jego najgroźniejszą odmianę – czerniaka?

Nadmierna ekspozycja na słońce nie jest korzystna dla skóry. Niedobre jest zarówno opalanie długotrwałe małymi dawkami, jak i intensywne, krótkotrwałe. Ten drugi model jest jednak znacznie bardziej niebezpieczny. Pierwszy sposób o typie tzw. działkowicz, wielbiciel wycieczek górskich, czyli osoba, która przez cały sezon wiosenno-letni umiarkowanie eksponuje się na słońce, skutkuje przedwczesnym starzeniem skóry i nowotworami skóry o względnej łagodności. Natomiast gwałtowne, krótkotrwałe narażenie na ultrafiolet, powodujące zaczerwienienie skóry, związane jest z jednym z najzłośliwszych nowotworów człowieka, czerniakiem.

Dlaczego nawet jedno oparzenie słoneczne uznaje się za niebezpieczne dla zdrowia skóry?

Zaczerwienienie skóry to tak naprawdę pierwszy stopień oparzenia, którego skutkiem jest uszkodzenie komórek. Nasz organizm wyposażony jest na szczęście w systemy naprawcze, które wycinają uszkodzone ultrafioletem fragmenty DNA, zapobiegając ich dalszemu powielaniu. Może się jednak zdarzyć, że „przeoczą” one jakieś uszkodzenie i na stałe zostaje ono w naszej skórze. Gdy takich błędów nazbiera się więcej, mogą one zainicjować proces nowotworowy. Podsumowując, należy podkreślić, że najbardziej niebezpieczne jest oparzenie skóry, a także fakt, że ich wpływ się kumuluje, więc istotna jest ilość oparzeń słonecznych w naszym życiu. Szczególnie dotyczy to dzieci, gdyż ich systemy naprawcze działają mniej sprawnie i oparzenie w dzieciństwie jest bardziej niebezpieczne niż w dorosłym życiu. Dziecko czerwone na plaży to duże przewinienie rodzica.

Jak wysokich filtrów używać latem? Ile jest prawdy w stwierdzeniu, że stosowanie filtrów 30 i 50 utrudnia uzyskanie opalenizny?

Pamiętajmy, że ewolucja przygotowała nas do życia w umiarkowanej strefie klimatycznej, więc słońce Afryki czy nawet europejskiej części basenu Morza Śródziemnego jest zaskoczeniem dla naszej skóry. Wakacje w tym rejonie wymagają filtrów 50 i ewentualnie po kilku dniach osoby o ciemnej karnacji mogą pomyśleć o filtrze 30. Blondyni niech pozostaną przy pięćdziesiątce. Przy takiej ekspozycji skóra i tak na pewno się opali, ale bezpiecznie i nie nadmiernie.

Jak przygotować skórę na letni wyjazd? Czy korzystanie z solarium rzeczywiście może w tym pomóc?

Jeśli nie mamy możliwości stopniowego, lekkiego opalenia się w warunkach naturalnych, możemy skorzystać z solarium. Opalenizna nie jest bowiem niczym innym, jak usilną próbą skóry ochronienia naszych komórek przed szkodliwością ultrafioletu. Melanina, czyli barwnik który powstaje w odpowiedzi na ekspozycję na słońce, układany jest w postaci czapeczek nad jądrem komórkowym, w którym znajduje się najcenniejszy element komórki: DNA, materiał genetyczny. Gdy jej tam nie ma, ultrafiolet trafia prosto w DNA siejąc tam spustoszenie. Oczywiście dużo słońca w życiu to również wcześniejsze i zdecydowanie bardziej nasilone zmarszczki, ale to problem, który potrafimy dziś dosyć skutecznie rozwiązywać. Jednak czerniak wciąż pozostaje naszym bardzo niebezpiecznym wrogiem.


Dr n. med. Ewa Żabińska – specjalista dermatolog, członkini Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, Stowarzyszenia Lekarzy Dermatologów Estetycznych, Europejskiego Stowarzyszenia Kosmetologii i Dermatologii Estetycznej (European Society for Cosmetic & Aesthetic Dermatology - ESCAD).


Producent: Artykuł redakcyjny
Zobacz również pozostałe produkty marki Artykuł redakcyjny w kategorii Inne
Cena: brak danych
Skomentuj
Wszystkie kategorie

Artykuł Redakcyjny

Dłonie

Inne produkty

Oczy

Pielęgnacja ciała

Pielęgnacja twarzy

Pielęgnacja włosów

Suplementy diety

Twarz

Usta

Włosy